sobota, 12 lipca 2014

Rozdział 31


Drogi Niall'u
Doleciałam do ośrodka, gdzie będę mieszkać, bawiłam się już z dzieciakami,
są pełne energii, opowiadałam im o życiu w Anglii, o Was, graliśmy w piłkę. Są wspaniałe.
Co tam u Was? Mam nadzieję, że wszystko dobrze, listy mogą w miarę szybko dolatywać do Ciebie bo jest specjalny helikopter z listami i rzeczami które nam dostarczają.
Mam nadzieję, że szybko się przyzwyczaję do tego miejsca bo jednak będę tęsknić za Londynem, londyńskim deszczem, herbatkami z wami. 
Ale patrząc na uśmiechy dzieci, którym pomagamy i bawimy się stwierdzam, że warto się odciągnąć od codziennego życia.
Byłam tez w szpitalu, byliście tu więc wiecie jak to wygląda, ciężki widok dla serca, ale postaramy się pomóc jak największej liczbie dzieci.
Otworzyłam walizkę i widzę, że się do niej dorwałeś bo napakowałeś mi masę jedzenia, jesteś jedyny. Jak będę dużo jeść to mnie nie wpuszczą do samolotu kiedy będę chciała wrócić bo się nie uniesie w powietrze. Żarty żartami ale naprawdę tęsknię za Wami i mam nadzieję, że będziesz pisał, choć pewnie z dużym opóźnieniem bo listy będę wysyłać tylko do Londynu bo nie znam waszej trasy i hoteli gdzie będziecie, więc będziesz odczytywał gdy wrócisz do domciu. 
Tęsknię, Emily



Emily!
Jak dobrze, że się odezwałaś, też bym z wielką chęcią chciał zagrać z Wami w piłkę bo już kilka razy miałem okazję Ci udowodnić, że to jednak ja gram lepiej niż Ty 
hahaha chociaż nie wiele brakuje Ci do mistrza.
U nas wszystko dobrze, mamy wolne, siedzimy w Londynie, ale co to za Londyn bez Ciebie.
Louis się do nas nie odzywa, dowiedział się od kogoś, że wyjechałaś, powiedział, że jedzie do mamy i go nie widzieliśmy. 
Apropo mamy, byłem dzisiaj u Twojej, zrobiła mi pyszny placek, twój tata oczywiście pełen humoru wyciągnął mnie na golfa. Graliśmy i zaczął narzekać że coś mu strzyknęło w plecach, spanikowałem bo mówiłaś mi kiedyś, że ma problemy z plecami a on się zaczął śmiać i odparł, że żartował, o mało mi serce nie stanęło. Tyle mieszkaliśmy z nim pod jednym dachem i dalej nabieramy się na stare sztuczki. Ale to Twój tata, jesteś taka sama jak on, ciągle pełna optymizmu, zabawy, co się dziwić. 
I jestem zaproszony za tydzień w niedzielę na obiad, mam nadzieję, że nie jesteś zła ale uwielbiam Twoich rodziców, tylko szkoda, że Ciebie nie będzie, ale talerz jak zwykle będzie nakryty.
Właśnie patrzę w księżyc i wiem, że Ty masz ten sam..
Pamiętaj, żeby robić regularnie badania, i nie narzekaj mi tu na jedzenie bo masz jeść dużo!
A o wagę się nie martw bo z twoją niedowagą nic Ci nie grozi! 
Wracaj szybko, Niall

Na kolanach zasypiała mi dziewczynka a ja co chwile śmiałam się z listu od Niall'a, uśmiechałam się, leciały mi łzy, wszystko na raz.
Czuje, że często będzie witał na obiadki u rodziców, a tata jak się dalej będzie tak wygłupiał to jak w końcu mu coś będzie na prawdę, wszyscy będą myśleć, że to żart. Zawsze tak jest.
Nie wiedziałam, że w domu nakrywają talerz dla mnie nawet jak mnie nie ma.
I ciekawe jest zachowanie Louis'a, pewnie nie pojechał do mamy tylko do tej swojej laski, 
to jest jego wina, nikogo innego więc niech nie obwinia chłopców za swoje zachowanie.
-Czemu płaczesz? - podszedł do mnie chłopczyk.
-Dostałam list od przyjaciela. - uśmiechnęłam się. - ale to ze szczęścia te łzy.
Szybko mi je otarł i usiadł obok.
-Czemu przyjechałaś jak wolałabyś być z nim? - pytał dalej.
-To takie wakacje, chce odpocząć i się z wami pobawić.
-Nie chcesz wracać?
-A Ty zawsze zadajesz tyle pytań? A w ogóle to dlaczego nie śpisz? Już do spania. - pogoniłam go i odłożyłam dziewczynkę bo też już spała.


sobota, 28 czerwca 2014

Rozdział 30



Biegnąc przez miasto nagle przystanęłam przy kiosku, gdyż wydawało mi się, że widzę Louis'a na okładce, złapałam Niall'a za rękaw, żeby się zatrzymał i szybko kupiłam gazetę. 
Mieliśmy się spotkać z Tom'em na parku a jego jeszcze nie było więc miałam czas na przeczytanie o co chodzi.
Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to Tomlinson w jakimś klubie z ocierającą się o niego blond laską.
"Louis Tomlinson i jego zabawa ostatniej nocy. Kim jest to blond szczęście?"
-Blond szczęście? Ja ci dam blond szczęście!! - krzyknęłam i Niall wziął mi gazetę chcąc przeczytać.
-Wiemy co robił w nocy...Ja sobie z nim porozmawiam jak przyjdzie. - odparł.
-Poradzę sobie Niall, możesz porozmawiać z nim, dopiero jak ja skończę. Ostatnio ciągle się kłócimy...
Niall nagle założył czapkę i okulary odwracając się w moją stronę, rozglądnęłam się po uliczce i zobaczyłam grupkę dziewczyn, pewnie bał się że zaczną nam robić zdjęcia i wyjdzie z tego nie wiadomo co.
Ochroniarz siedział na drugiej ławce, współczuje mu tak biegać za nimi ale cóż.
- Czytamy dalej gazetę. - rzekłam.
"Louis Tomlinson jeden z zespołu One Direction spędził całą noc w towarzystwie nieznanej wszystkim kobiety, tańczyli razem a potem wyszli objęci wsiadając do taksówki"
-Zabije go..

-Mnie? Nie chciałem się spóźnić. - wyłoniłam wzrok z nad gazety a tam Tom.
-Nie, nie Ciebie. - wstałam i uścisnęłam go mocno, Niall zrobił to samo.
-Mam nadzieję, wolałbym żyć. - prychnął.

"Ut­ra­ta ko­goś, ko­mu mog­liśmy w pełni zaufać bar­dzo bo­li. Nić zaufa­nia to jed­na z cen­niej­szych więzi, ja­kie możemy z kimś ut­worzyć. Bez niej, na­wet z po­zoru naj­bar­dziej uda­ne przy­jaźnie i związki roz­padną się w pył."

Chodziliśmy po mieście, kilka razy zatrzymując się przy fankach jednego lub drugiego, ale na szczęście nie było ich tak dużo, nie mogłam skupić się na tym co mówili chłopcy, byłam w innym świecie.
Co zdarzyło się, gdy Lou wyszedł z tym plastikiem? Pojechali do hotelu? Zdradził mnie?
Był pijany, może powiedzieć, że niczego nie pamięta..
Albo wyprze się, że był tam, ale niestety jest jedną z najpopularniejszych gwiazd więc gazety, media, wszyscy o tym mówią. Ja już odebrałam kilka telefonów, głównie od mojego kuzyna kochanego i kilka innych osób z rodziny. 
Fani nie wiedzieli, że jesteśmy razem, przecież postanowiliśmy się nie ujawniać.
-Emily! - ocknęłam się gdy Tom machał mi ręką przed oczami. - Co z nią? - spytał Nialla
Wyciągnęłam mu gazetę z torebki... I wszystko stało się dla niego jasne.
Nie mógł w to uwierzyć, zaczął chodzić w kółko mówiąc że to przez niego.
-To nie przez Ciebie, tylko wyskoczyliśmy na miasto, oni spali co miałam robić, spotkaliśmy się przypadkiem, i ja go nie zdradziłam! Kolegujemy się..
Powiedziałam, że chcę wracać do domu i pożegnaliśmy się z Tomem, udając się do domu.
Jaśnie Pan Louis Tomlinson siedział w salonie...
Zgasił telewizor, gdy nas zobaczył i zaczął iść w naszą stronę.

-Niall, zostawisz nas? - spytał.
-Nie. - odparłam. - To my chodźmy do mnie.
Od razu usiadł na łóżku a ja stanęłam przy balkonie.
-Usiądź. - odparł.
-Nie, dzięki.
Rzuciłam gazetą na łóżko obok niego, od razu ją chwycił i zaczął czytać.
-W końcu wiem co robiłem zeszłej nocy...
-Słucham?! Chyba się przesłyszałam!
-Byłem pijany...A ty jak się zachowywałaś z tym Tomem!? - podniósł głos.
-No jak? Rozmawialiśmy i tylko dałam mu buziaka w policzek w ramach podziękowania za miły dzień a ty co? W ramach podziękowania tej lasce że spędziła z tobą wieczór przespałeś się z nią!
-Nie prawda!
-Już wszystko wiem, Louis. Nie wypieraj się. - powiedziałam spokojnie.
-To nic nie znaczyło.
-Więc nasze spotykanie się i nasza "miłość" też nic nie znaczyła. Wyjdź. - wskazałam ręką na drzwi.
Wstał i bez słowa wyszedł, widocznie podobało mu się zeszłej nocy.

Przekręciłam klucz w drzwiach i chwyciłam za walizkę, słyszałam że chłopcy wyprowadzają się do hotelu, więc mogłam się przespać jeszcze w domu. Szybko się wynieśli, porozmawiałam tylko z Niallem i Liamem, oczywiście nie powiedziałam im o moich planach, nie tej nocy...
Rano, gdy byłam spakowana, pożegnałam się z rodzicami, wzięłam samochód, spakowałam walizki i ruszyłam do hotelu chłopców, przed hotelem napisałam do Niall'a żeby zszedł z chłopcami na dół, wszystkimi prócz Louisa, jego już nie obchodziło co się u mnie dzieje.
-Wyjeżdżam...-powiedziałam, gdy zeszli.
-Coo? - Zayn'a najwyraźniej to zdziwiło.
-Dokąd? - spytał Harry.
-Do Afryki, ostatnio zgłosiłam się do wolontariatu, będę pomagać w szpitalu, w szkole.

-Ale żeby od razu Afryka? Tyle chorób, co jeśli ci się coś stanie? - Niall zaczął się rozglądać i prawie sie popłakałam, dobra, nie prawie, na maxa.
-Muszę wyjechać..nie dam rady tu żyć.. - przytuliłam się z chłopcami i wszyscy poszli, prócz Nialla.
-Niall, musimy się pożegnać, samolot nie będzie na mnie czekał. - powiedziałam.
-Obiecaj, że będziesz pisać. - rzekł obejmując mnie z całej siły.
-Będę pisać. Proszę byś przed snem spoj­rzał w niebo i po­myślał o mnie, że jes­tem, żyję i za­sypiam pod tym sa­mym niebem, co Ty. - powiedziałam wsiadając już do samochodu. Nie spojrzałam już na niego, nie dałam rady...


piątek, 2 maja 2014

Rozdział 29

-Niall? Kiedy zamierzasz wreszcie wyjść z mojego pokoju? - spytałam dosyć grzecznie.
-Ja? Pokłóciłaś się z Lou wiec nie prędko.
-To nie moja wina, on wyburzył. Aa i Tom chce się z tobą spotkać, skoczymy jutro do niego?
-Jasne! - podskoczył i wyszedł z pokoju.
Nareszcie chwila spokoju, Nialla wszędzie jest pełno i mam nadzieje, że da mi choć 5 min. spokoju, bo oszaleje, nigdy nie można zostać samemu.
Usłyszałam jak Louis mówi, że musi się przewietrzyć i tylko słychać było trzaskające drzwi, ma jakieś humorki, co ja mu zrobiłam? Nic!
-Zayn! Co robisz? - rzuciłam się na kanapę obok niego.
-Przeglądam zdjęcia. 
-Oo pokaż, jaki słodziak! Nie uwierzę, że to ty, w ogóle nie podobni, ten chłopczyk był kochany.
-Jesteś bezczelna Emily Wilson.
-Oto ja. - uśmiechnęłam się szeroko i przeglądałam dalej. 
Powiedziałam mu, że chciałabym w najbliższej przyszłości odwiedzić jego mamę na ploteczki,
był w niemałym szoku jak to usłyszał, nie wiem czemu się dziwi.
-Gdzie Niall? - spytał.
-W kuchni. Znaczy jak przechodziłam to był tam.
-Głupie pytanie, a ten debil w ogóle nie grubnie.
-Ja ci dam debila debilu to się złożysz. - i zaczęli się bić, Niall ma bardzo dobry słuch.
Nie mam do nich siły, poszłam do Liasia.
-Czemu w moim domu mieszkają sami idioci? - spytałam go.
-And live while we're young!! - zaśpiewał.
I opowiedział mi jak wstali jak śpiewali z moim tatą, czy mnie to dziwi? Nie, mój tatulek jest szurnięty bardziej niż oni, co za rodzina, jest późna godzina a oni tętnią życiem.
-Liam uspokój swoje dziwne ruchy bo zadzwonię do Danielle się poskarżyć! Nie mogę na ciebie patrzyć.
W tym momencie zaczął tańczyć jeszcze bardziej a do niego dołączył Harry, w salonie dalej się bił Niall z Malikiem.
Całe życie z debilami!
-Tataaa! - pobiegłam do drzwi bo wrócili.
-Masz gorączkę? Na pewno ma. - spojrzał na mamę. - pierwszy raz się cieszy, że mnie widzi.
-Za dużo mężczyzn...
-Zdaje mi się czy przytyłaś, córeczko? Może jesteś w ciąży.
-Nie jestem gruba!
-Żartowałem! Od kilku lat co kilka dni nabierasz się na ten sam żart, jesteś mistrzem.
-Można leczyć patologie w rodzinie? - spojrzałam na mamę a ona nawet nie odpowiedziała
-Jest pan moim idolem! - podbiegł do niego Harry i przybili sobie jakieś dziwne piątki z tańcem.
Często się zastanawiam co ja tu robię, chciałabym wyjechac gdzieś ale bez nich byłoby nudno, cisza, spokój, pełna lodówka...
Rano gdy wstałam postanowiłam pierwsza wyciągnąć rękę do Louisa, weszłam do jego pokoju, ale łóżko wyglądało na nietknięte, tak jak widziałam je wczoraj tak zostało, jego też nie było w domu. Fajnie, fajnie...nie wrócił na noc. Tylko ciekawa jestem gdzie jest, telefon na łóżku, widzę, że chce mi na złość zrobić.
Nie mam czasu na jego fochy, Niall już wstał i zbieramy się do Toma, Louis jest dorosły, ja tez więc nie musiał się o mnie martwić bo nie było mnie tylko kilka godzin.

-Jestem gotowy! - stanął przede mną Niall.
-Wiesz, że Loui nie wrócił na noc.
-Spodziewałem się, chodźmy, nie ma czasu. - pogonił mnie przepuszczając w drzwiach.
Nie, nie będę się martwić, robi to specjalnie.

Piękno miłości zaczy­na się w ser­cu i to z niego wypływa na zewnątrz, lecz uważaj, by zaz­drośćnie wlała jej do środka. 

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Rozdział 28


-Tom! Po tym dniu zgrubnę z 7 kg! - powiedziałam spostrzegając się ile zjedliśmy.
-Przyda ci się bo jesteś tak chuda że prawie cie nie widać. 
Byliśmy już prawie pod moim domem, bo powiedział, że musi mnie odprowadzić, było już po zachodzie słońca, ale na szczęście są ciepłe wieczory.
-Może wejdziesz? - wskazałam na drzwi.
-Wiesz co, kiedy indziej bo siostra miała przyjechać za 15 min. prawie się ogarnę. Ale zadzwonię. - puścił mi oczko i cmoknęłam w policzek.

-Dziękuję za cudowny dzień, Tom. - pomachałam mu i weszłam do środka, przede mną zobaczyłam tylko wściekłą postać Louisa trzymającego w ręku mój telefon, za nim stał Niall i Liam.
-Oo wyspaliście się?
-No nie bardzo. - odparł Tommo.
-Wstał lewą nogą? - spojrzałam na chłopaków.
-Dlaczego do cholery nie wzięłaś telefon, gdzie się podziewałaś cały dzień bez znaku życia, i jeszcze ten koleś!!!???
-To Tom, Niall go zna.
-Prawda, zarąbisty koleś. - odparł Niall a Lou go spiorunował wzrokiem.
-Znamy się od małego, jak z Niallem, spotkaliśmy się dziś jak wyszłam na miasto, troche poplotkowaliśmy.  - wyjaśniłam.
-Taak,  i siedzieliście w wesołym miasteczku. Już widziałem zdjęcia na Twitterze.

-Ale przecież nie ogłosiliśmy że jesteśmy razem wiec nie rozumiem.
Powiedział że to że nie ogłosiliśmy tego nie zmienia faktu, bo fanki widziały nas razem, i powinniśmy spędzac czas razem a nie z jakiś kolesiem.
Nie rozumiem o co mu chodzi, to tylko kolega.
-Jak nie chcesz to może nigdy nie bedziemy mieli okazji ogłosić że jesteśmy razem. 
-Louis debilu, zamknij się, będziesz potem tego żałował. Jesteś zazdrosny o kolegę Emily a co ona ma powiedzieć jak kocha się 75% nastolatek?! - wyburzył Niall i pobiegłam na górę rzucając się na łóżko, od razu przybiegł za mną Niall.
-Emily, Emily, nie płacz, łzy nie pomogą, zaraz skopie Louisa, że cię doprowadza do takiego stanu. - odwróciłam się do niego.
-Wiesz Niall... chciałabym wrócić do czasu jak bawiliśmy się w tej piaskownicy, jak byłam w Irlandii, to był wspaniały okres w życiu, zero przejmowania się, zero problemów, odkrywanie świata, masa pytań, można było cały dzień biegać za piłką...zero szkoły...zero miłości....
-Byłaś jedyną dziewczyną która biegała ze mną za piłką. - prychnął śmiechem.
-To były czasy...
-Które niestety już nie wrócą, nasze dzieci też się będą bawić w piaskownicy i się będą przyjaźnić jak my. - objął mnie ramieniem.
-Wiesz, że jesteś dla mnie jak brat. - odrzekłam i kiwnął głową. - myślisz, że Louis mówił na serio?
-Myślę, że poniosły go emocje. Nie chciał tego powiedzieć. Patrz co ostatnio znalazłem. - wyciągnął zdjęcia z kieszeni.


-Zawsze denerwowało mnie to że byłaś wyższa ode mnie, a teraz proszę jak wyrosłem. - wstał i napiął mięśnie, a ja wybuchnęłam śmiechem przez łzy.
-Tak, i czasem stawałeś na palcach jak widziałeś aparat ale teraz ty jesteś wyższy, choć wtedy czułam że mam nad tobą przewagę, dalej mam. - popchnęłam go i przeturlał się po łóżku z którego spadł, a huk rozległ się na cały pokój. I jak to Niall zamiast wstać to leżał i śmiał się jak głupi.
-Głupku, wstawaj!
Niall nie mógł przestać się śmiać. Co robi Niall całe dnie?
-Śpi...
-Je..
-Śmieje się...
Czasem nie mam do niego słów, ale da się przyzwyczaić.

Wiesz kim jest przyjaciel . ? kimś kto potrafi wytrzymywać z Tobą 24 h a mimo to jest mu mało, ktoś kto wie o Tobie wszystko a mimo to siedzi obok i Cię kocha..ktoś kto jak zobaczy Cię z płaczem pierwsze słowa jakie powie to ' kogo mam zjechać ? ' ... ktoś kto o 3 rano podniesie słuchawkę i będzie słuchać jak przeklinasz cały świat i Ci przytakiwać.. to ktoś dzięki komu się żyje. ♥_♥

sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 27

Wszyscy udali się na galę gdzie chłopcy mieli wystąpić, mnie nie namówili.
Rodzice wyszli na jakąś kolację bo mieli rocznice ślubu, więc myślę, że zabalują i nie wrócą za szybko. 
Zadzwoniłam do chłopców z ROOM 94 żeby mi potowarzyszyli, przyjechali po 10 minutach, zrobiłam popcorn, kolacje i prawie się zaczęło.
-Wiesz, że jestem z Louisem? - spytałam Deana, gdy reszta poszła jeszcze do kuchni coś zrobić.
-Gratuluję siostrzyczko, wiedziałem, że masz dobry gust, ale nie spodziewałem się, że będziecie razem, zawsze się kłóciliście, nie lubiłaś go.
-Widać wszystko się zmieniło. - położyłam mu głowę na ramieniu.
-To w takim razie czemu nie jesteś z nim na gali? - spytał.
-Nie chciałam tam iść, nie chce żeby świat się dowiedział.
-Ooo są na czerwonym dywanie. 
Pogłośniliśmy i wszyscy zasiedli przed ekranem.

-Patrzcie co Malik ma na szyji, jak wychodzili z domu Harry miał to na głowie...Zayn aka mój mistrz. - wyprostowałam się.
Roxy wyglądała genialnie *_*

Jako, że chłopcy wrócili dosyć późno, w zasadzie to była już 8 rano poszli spać a ja nie miałam co robić, wyszłam z hotelu i udałam się w strone centrum.
Londyn tętni życiem, od samego rana. 
Louis został zapytany na gali czy jest w związku, nic nie odpowiedział bo Niall udawał, że się wywrócił, żeby mu pomogli. Niall bohater Horan. 
Nie wiem co Louis mógłby odpowiedzieć, czy potwierdziłby to czy wręcz przeciwnie.
Patrząc w telefon weszłam w kogoś, przeprosiłam i poszłam dalej. 
-Emily?! Emily!! - podbiegł do mnie chłopak. - jak ty wyrosłaś.
-Przepraszam? 
-Nie pamiętasz mnie? Hahaha no troszkę się zmieniłem. Tom D...
-Tooom!! Pamietam, sory słońce mi uderza w twarz nic nie widze. 
-Co ty tu robisz? Jejku jak ja cie dawno nie widziałam. - przytuliłam go.
Tom to mój przyjaciel z piaskownicy, staraciliśmy kontakt jakoś 7 lat temu.
-Pamiętasz jak zawsze uderzałaś mnie łopatką jak się bawiliśmy w piaskownicy? - spytał.
-Bo burzyłeś mój zamek, należało ci się! - prychnęłam i poszliśmy sie przejść.
-Kiedyś mi włożyłaś głowę w ten swój zamek. 
-Bo chciałeś mi go rozwalić. - uderzyłam go w ramie.
-Nic się nie zmieniłaś świrusko. 
-Dzięki za komplement. - uśmiechnęłam się i usiadłam na ławce.
Spostrzegłam się, że zapomniałam z domu telefonu ale w sumie nie potrzebny mi bo zanim oni wstaną to minie cały dzień.
-Masz jakieś plany na dziś? - spytał Tom a ja kiwnęłam przecząco głową.
-Możemy się przejść do wesołego miasteczka jeśli chcesz. 
-Tak tak tak tak taaaaaaaak. - bez zastanowienia odpowiedziałam.
-To się cieszę, bo wiesz jak to jest bać się samemu.
-Bać? -spytałam.
-No tak, jest dom strachów, podobno najstraszniejszy na świecie. - odparł a ja przełknęłam ślinę, już nie miałam uśmiechu tylko wręcz przerażenie wypisane na twarzy.
-Nie mów że Emily Wilson się boi, nie do wiary!! 
-To nie jest wcale śmieszne. 
-Będzie dobrze. - uśmiechnął się i poszliśmy.
Od razu po przyjściu kupił mi wielką watę cukrową, co z moją dietą! A raz można sobie pozwolić.

Stanęłam przed wejściem do tego domu strachów.
-Wchodzimy? - spytał Tom.
-Ymmmmm
-Emily!! Wbijamy. - wepchnął mnie pierwszą do środka.
Zabije go kiedyś, nie nawidze domu strachów, co chwile rzucał we mnie jakimiś pająkami co tam leżały albo znikał i zostawałam sama a za chwile wyskakiwał zza ściany.
-Nie nawidze cie! - krzyknęłam gdy wyszliśmy.
-Wieem. Lody?
-Chętnie. 

sobota, 22 lutego 2014

Rozdzial 26


Roxy.
Wykorzystując sytuację, że Harry przyjechał pora...odegrać się na mojej ukochanej siostrzyczce.
-Idziemy do mnie? - spytałam Harolda a jego ręka momentalnie złapała moją, jakby chciał uciec.
-Jak ja się za tobą stęskniłem. - powiedział między pocałunkiem. A ja specjalnie pomyliłam pokoje i zamiast wejść do swojego na lewo weszłam do Suz na prawo, wbiliśmy tam całując się.
Oderwałam się od Hazzy, zauważył że to nie mój pokój.
-Jak tu dużo....mnie...
Taaak Harry wisiał na każdym centymetrze ściany.
-Co wy tu robicie? - spytała wstając oburzona.
-Co ja tu robie? - spytał Styles dalej się rozglądając.
-Wisisz. - zbiegła na dół.
-Specjalnie pomyliłas pokoje?
-Specjalnie pomyliłeś mnie z nią? Ładnie wyszedłeś na tym zdjęciu. - wskazałam plakat.
-Taki słodki, malutśki Haroldzik.
-Dalej jestem taki słodki. - odparł.
-Nie. 
-Tak.
Ja pokręciłam głową że nie, kocham się z nim droczyć.
-Na gali poznasz Gemmę, też będzie, jeszcze trzeba namówić Emily żeby poszła.
Harry jeszcze nie wie że Emily nie namówimy, ona nie chce Louisowi robić potem problemów, zamieszania, ona też chce móc spokojnie przejść po Londynie bez zaczepiania przez dziewczyny.


Emily.
-Nawet sobie nie wyobrażacie chłopcy jak się cieszę, że wróciliście, z tymi babami nie da się wytrzymać. - powiedział tata.
-Z tobą się nie da wytrzymać. - odparłam.
-Emily jest ciężką kobietą. - rzekł Louis i dostał w ramię. - Bolało.
-Miało. - prychnęłam.
Wszyscy chcą żebym szła w sobotę na tą galę, ale nie przekonają mnie.
Chciałam wyjść z Louisem na spacer, przeprosić go za wszystko, ale gdzie nie pójdziemy tam napadną nas fanki, jedynie możemy skoczyć do knajpki obok domu gdzie właścicielem jest mój kochany wujaszek więc zamknie drzwi żeby fanki nie wbiły.
-Choć na chwilkę. - kiwnęłam Louisowi głową i wyszliśmy.
Po 20 sekundach weszliśmy do środka. Wraz z Paul'em, którego przedstawiłam wujkowi.
-Ty co Emily? -  poruszał brwiami. -Co zwykle?
-Ograniczam kawę. - uśmiechnęłam się szeroko.
-Nie o to mi chodziło! - i kiwnął na Louisa który zajmował miejsce przy stoliku.
-Uspokój się, jesteś taki sam jak twój braciszek! 
-Aa jak tam tata? Nie było go tu dzis. - odparł.
-Haaaa nie kocha cię! - krzyknęłam wzięłam lody i poszłam do Louisa.

-Jak to tak się z wujkiem drażnisz? - spytał.
-Jest jak mój tata, są identyczni, dwaj idioci. 
-I bardzo dobrze. Z kim się zadajesz takim się stajesz, pamietaj. - rzekł.
-Czyli przez was też będę taka głupia, a było tak dobrze. - zaczęłam się śmiać.
-Dzięki.
I zaczęłam go przepraszać że nie idę, i żeby sobie nie pomyślał że mi na nim nie zależy dlatego nie idę, powiedział, że rozumie że chce mieć spokój narazie, ale on i tak to kiedyś powie całemu światu. 
Przechodziły jakieś dziewczynki i spojrzały w okno od knajpki i nas zauważyły, zaczeły ciągnąć za klamkę i pukać po szybach.
-Wyjdźcie ogrodem. - rzekł wujek.
Pobiegliśmy kuchnią żeby wyjść tyłem ale tam tez już były.
-Mamy problem. - odparłam.
-Emily? Pamiętasz swoje tajemne przejscie którym przechodziłaś żeby szybciej przyjść tu z domu? - spytał wujek, pocałowałam go w policzek i złapałam Louisa za rękę. 
Za magazynem przeskoczyliśmy wielki płot, prawie się zabiłam i spadłam na Louisa xD
Wujek zapomniał o jednym... nie ostrzegł nas że zamontowali zraszacze, i się właczyły akurat.
Weszliśmy do mnie cali mokrzy.
-Rany boskie. - skomentowała mama.
-Nic nie mów. - rzekłam i poszliśmy na górę się przebrać.

niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 25


Dowiedział się Niall, dowiedzieli się wszyscy...Co za gaduła z tego Horana.
Minął tydzień, drugi, trzeci, chłopcy od tego dnia co Horan się dowiedział są w Ameryce. My w Londynie.
Rzadko rozmawiamy, chłopcy ciągle dają koncerty, wywiady, spotykają się z fanami.
Nam kończą się wakacje, będzie trzeba zacząć następny rok w tej nieszczęśnej szkole, ostatni rok...a potem? Co potem?
-Musisz się tak obżerać tymi prażynkami? - Roxy wbiła jak zwykle jak do siebie. - ja wiem że tęsknisz za Tomlinsonem ale widząc ile jesz może cię nie poznać jak wrócisz.
-Więc sądzisz że kocha mnie tylko za wygląd?
-Ależ skąd. - odpowiedziała i usiadła obok. - może ty w ciąży jesteś?
-Co za żart Roxanne...
-No ja nie wiem czy żart, tu jakieś ciasto, tu to tu tamto...lody..czekolada. Jesteś w ciąży.

-Wmawiaj to sobie dalej, niestety ciotką nie zostaniesz. Harold się odezwał? - spytałam.
-Kocham jak go tam nazywasz. Gadaliśmy na Skypie. Tyy! Wiesz co się stało?
I zaczęła mi opowiadać, że jej kochana siostrzyczka porozwieszała sobie po całym pokoju plakaty Hazzy, chodzi i ciągle mówi że za nim tęskni, że jest taki przystojny. Rox powiedziała że jak jej uderzy głową o ściane to to będzie przypadek...
Nie dziwie się Roxanne, że się wkurzyła, wkońcu Harry chodzi z nią a nie z Susane.
Popołudniu jestem umówiona z Danielle na mały wypad na sklepy, chłopcy zaprosili nas na jakąś galę, co jest dziwne bo nie chcemy z Louim się ujawnić. Nie wiem czy iść...
Wreszcie koło 14 byłam już na parku, Danielle oczywiście nie kazała na siebie czekać, punktualna kobieta.
-Dzwonił do Ciebie Tommo? - spytała a ja pokiwałam przecząco głową.
-Coś się stało?
-Nic, nic. - wypaliła szybko.
-Danielle?
-No wracają dzisiaj!
-Nareszcie. - stwierdziłam.
Chodziłam po sklepach, ale duszą i myślami byłam gdzie indziej, bo co mam zrobić z tą galą, nie możemy iść jako przyjaciele, znam ich fanki, i reporterów.
-Pieknie byś w niej wyglądła. - Danielle rzuciła we mnie jakąś sukienką.
-Ja jednak rezygnuję z zakupów, na szczeście ty znalazłaś swoją idealną suknie, Liam oszaleje z wrażenia. - wymusiłam uśmiech.
Wyszłyśmy ze sklepu i grupka fanek 1D, poznałam po koszulkach, podbiegła do nas, poznały Danielle.
Zaczęły się krzyki, piski, wrzaski, gwar na całą galerię. Na szczęście pojawił się znajomy ochroniarz i wyrwał nas od nich.
Nie wiem jak ona to wytrzymuje.
Wróciłyśmy do mnie, chłopcy już byli. Pocałowałam każdego w policzek, Danielle rzuciła się na Liama i zaczął ją okręcać.
Stanęłam przed Louisem.
-Cześć kochanie. - dałam mu buziaka w policzek.
-Tak mnie witasz po takiej przerwie? - zaczynał się nachylać. Ale poszłam do pokoju na górę.
Przyszedł za mną, zaczął wygłaszać mi kazania na temat mojego zachowania itp. itd.
Twierdził że w ogóle go nie kocham. Taaa..tak najlepiej.
A ja? Bez słowa włączyłam idealną piosenkę.



Lubię Twój uśmiech
Lubię Twój nastrój
Lubię Twój styl
Ale nie dlatego Cię kocham
Lubię sposób W jaki jesteś gwiazdą
Ale nie dlatego Cię kocham
Hej Czy czujesz, czy czujesz mnie ?
Czy czujesz to, co ja ?
Czy potrzebujesz, czy potrzebujesz mnie ?
Potrzebujesz mnie ?
Jesteś taki piękny
Ale nie dlatego Cię kocham
Nie jestem pewna czy wiesz Że powodem, dla którego Cię kocham jesteś ty
Jesteś sobą, tylko sobą.

Tak, powodem dla którego Cię kocham jest to wszystko Przez co przeszliśmy I dlatego właśnie Cię kocham

-No no no Emily, jestem pod wrażeniem. - odparł i rzucił się na łóżko obok mnie.
-Wiem. - uśmiechnęłam się.
-Skromna jak zwykle. O co chodzi z Roxanne i jakąś ciążą.
-Moją. - odparłam a ten wypluł sok na pościel. - Tomlinson!
-Że co proszę? Nie było mnie kilka tygodni a ty już jesteś w ciąży? Zabije go, tylko powiedz kto to.
-Kocham jak jesteś zazdrosny, ale nie jestem w ciąży. Poprostu ostatnio zwiększył mi się apetyt.
Lou stwierdził, że chyba jestem jakąś zaginioną siostrą Nialla, bo jemy w takich samych ilościach...
No chyba nie! Niall je co 3 minuty. Nawet częściej, zawsze ma coś w ustach.
Nadszedł moment kiedy musiałam mu powiedzieć co postanowiłam, jesteśmy sami, nikt nam nie przeszkadza..
Tylko boję się jak to przyjmie.
-Loui?
-Jop?
-Nie mogę iść na tą galę. - nie odezwał się. - wiem jak wazni jesteście dla swoich fanek, wiem jakie ploty potrafią wymyślić.
Nie możemy iść jako przyjaciele. Tam będzie tyle ważnych ludzi..ja tam nie pasuje. Chcę zostać w domu.
-Jak możesz powiedzieć że tam nie pasujesz? A my tam pasujemy? Wszyscy sa ułożeni a my jesteśmy bandą kretynów. - odparł.
-Macie zaplanowaną konferencję. Musicie tam być. Roxy i Danielle też idą. Ta Nialla jakaś koleżanka..
-Barbara
-Tak, ona też idzie. I Pezz będzie. - dokończyłam.
-Perrie nie będzie, nie da rady. Będziemy z Malikiem jak jakieś cioty dwie.
-A nie możesz zostawić Malika samego, pamietaj. - pocałowałam go delikatnie, wstałam i zeszłam na dół.